wtorek, 17 marca 2015

Jak w dwóch słowach podsumować matczysko.

Zbieram się do pracy.
Pierwszy raz w tym roku zamierzam do tej pracy dotrzeć na rowerze zatem kręcę się po mieszkaniu w kółko, trzeci raz pakując i przepakowując potrzebne rzeczy ze wszystkich toreb w jakiś durny plecak.
Tymo siedzi na kanapie i patrzy.
Już wie, że matce się nie wchodzi w drogę w takich sytuacjach ;)

Ja finiszuję. 
Zadowolona przymierzam wypchany do granic możliwości plecak. 
Efekt rozczarowuje mnie dość mocno zatem stwierdzam:
"Cholera! Ale to ciężkie i niewygodne!!!"

Na co znudzony Tymo odpowiada: 

"No. Najgorzej."

:D



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz