środa, 19 sierpnia 2015

Ile nóg ma jamnik?

Pomagam Tymowi założyć spodnie mówiąc:
Ja: Jedna noga... druga noga...
Franko: Trzecia!!! 
Ja: A to ciekawe. Od kiedy twój brat ma trzy nogi?
Franko: Hmm... No nie ma. Roxie ma!!!
Ja: No nawet więcej. Ile Roxie ma nóg?
Franko: Jeden, dwa, trzy... yyy... siedem!!! 
Ja: No chyba nie. Policz jeszcze raz. 
Franko: Nie będę! Ona się rusza i wstaje i ja nie mogę jej...
Nie mogę jej ZALICZYĆ!!!

Bez skojarzeń Drodzy Państwo! :D


Korzystając z okazji dementuję plotki  że nasz jamnik wyhodował siedem nóg ;)

Roxi i Franko dokładnie 3 lata temu i dziś :)








Nie widziałem i nic nie słyszałem... :D

Jeszcze dla przypomnienia mój ulubiony filmik w 100% oddający to co zawsze słyszy matka rodzeństwa zadając pytanie:

 "kto to zrobił?" :D







wtorek, 18 sierpnia 2015

Zbiorowo :)



Wstyd i hańba!
Wiem.
Nie było nas 100 lat albo i ze 150...
Czasem coś tam się jeszcze na fb pojawiało ale na smarowanie postów czasu zabrakło.
Obiecujemy poprawę, prosimy o pokutę... ;)
Tymczasem wrzucam zbiorowo wszystko co w ostatnim czasie wrzucaliśmy na fejsa a wyszła z tego niezła kupa śmiechu więc...

ENJOY :D


Podjeżdżamy pod dom.
Ja z Frankiem wychodzimy z auta.
Kacper z Tymem jadą na myjnie.
Franko nie zauważywszy okrojonego składu rodziny, pędzi do klatki krzycząc: 
"Ścigamy się, ścigamy!!!! Tymek bieg za mną!!!"
Dobiega do klatki i z triumfem stwierdza: 
"Pierwszy! Wygrałem!!!"
Nagle dostrzega deficyt brata i tak rzecze:

"A gdzie mój Tymek?!?
Zgubił mi się. 
No zgubił się.
I gdzie ja teraz znajdę takiego Tymka? 
Mamo.
No mamo!!! Słuchaj! Przecież my teraz musimy go znowu wyjąć z twojego brzuszka!!!"

----------------------------------------------------------------------------

Franko ogląda Klub przyjaciół Myszki Miki.
Miki zwraca się do dzieci: "wołajcie za mną: TELESKOP!"
Franko krzyczy: "telesko, telesko, telesko...!!!"

"...mamo a kto to jest teleska?"

----------------------------------------------------------------------------
Tymo:
"Bo to picie było takie gazonowe.
Gazonawe.
Gazonowane.
No wiesz, takie szczypiące w nosek!"

-----------------------------------------------------------------------------

Ścieram kajzerkę na tarce.
Zazwyczaj tego nie robię bo mi się nie chce ale akurat skończyła się bułka tarta do panierki.
(Nie pytajcie proszę czemu smażę kotlety o 8 rano) ;)

Franko wpada do kuchni i głosem pełnym oburzenia krzyczy:

"Co zrobiłaś z moją bułką?!?
Zniszczyłaś ją!!!"

------------------------------------------------------------------------------

Franko: Mamooo...!!! Zepsuł mi!!!
Ja: Co, kto?
Franko: Tymek!!!
Ja: Na pewno?
Franko: Tak!
Ja: Ten sam Tymek, który jest w łazience?
Franko: Tak! 
Ja: To jak on to zrobił?
Franko: No właśnie nie wiem!!!

























--------------------------------------------------------------------------------

Ja: Franko patrz!!! Felek i ciocia jadą samochodem bez dachu!
Franko (ze szczerym politowaniem w głosie): Ojej... Dlacemu? Nie starczyło pieniędzy?

---------------------------------------------------------------------------------

Franko: Kocham cie jak batman bardzo.
Ja: To batman tak bardzo mocno kocha?
Franko: Nie... Ja kocham batmana bardzo! ...i ciebie trochę też.

























-------------------------------------------------------------------------------

Tymo: Mamo, wiesz co mi się przydarzyło baaaardzo dawno temu?
Ja: No co takiego?
Tymo: Jak miałem 4 lata to chciałem wejść na łóżko i spadłem!!!
Ja: Ojej a dlaczego spadłeś?
Tymo: No bo ja wtedy przecież byłem jeszcze dzieckiem!!! 

Przypominam, że Tymcik mówiąc to miał równo 5 lat i tydzień :D
 




środa, 1 kwietnia 2015

Pisanki.

Dekorujemy pisanki.

Tymo wycina z serwetki jakiegoś zajączka.

Tymo: Ałć... Nożyczki trafiły mnie w policzek!

Ja: Synu uważaj bo te pisanki to się zaraz skończą dziurą w buzi, a ja nie mam dziś ochoty na wycieczkę do szpitala...

Tymo: Co? Nie chcesz jechać do szpitala z pisanką w buzi...? No... Ja w sumie też nie.


Swoją drogą... Wycinał te zajączki i wycinał a wyszło jak zawsze :D








wtorek, 17 marca 2015

Jak w dwóch słowach podsumować matczysko.

Zbieram się do pracy.
Pierwszy raz w tym roku zamierzam do tej pracy dotrzeć na rowerze zatem kręcę się po mieszkaniu w kółko, trzeci raz pakując i przepakowując potrzebne rzeczy ze wszystkich toreb w jakiś durny plecak.
Tymo siedzi na kanapie i patrzy.
Już wie, że matce się nie wchodzi w drogę w takich sytuacjach ;)

Ja finiszuję. 
Zadowolona przymierzam wypchany do granic możliwości plecak. 
Efekt rozczarowuje mnie dość mocno zatem stwierdzam:
"Cholera! Ale to ciężkie i niewygodne!!!"

Na co znudzony Tymo odpowiada: 

"No. Najgorzej."

:D



niedziela, 15 marca 2015

Naleśniki

Zrobiłam sobie naleśniki.
Klasycznie, 7 razy zapytałam czy chcą. 
Nie chcieli.

Jak tylko usiadłam przy stole chcieć zaczęli. 
Naleśniki zabrali. 
Wszystkie.
Zażądali posypania cukrem pudrem.
Zjedli.


Nagle, usmarowany cukrem pudrem po uszy Tymo, pyta: 
Mamo a dlaczego ty nam oddałaś swoje naleśniki?
Ja: Bo was kocham.
Tymo: Ja też cie kocham.
Ja: A oddałbyś mi swoje naleśniki?
Tymo: No nieee... Naleśników nie. Ale kocham cie tak bardzo, że oddam ci całą zupę! 

:D








niedziela, 1 marca 2015

Mały głód.

Niedziela.
7 rano (więc i tak bez tragedii).
Wiem, że nie śpią ale liczę, że jeszcze przez chwile nie zauważą, że ja tak... :p

Nagle z łazienki słychać rozpaczliwe:
"Mamo, mamo... Mamooooo.....!!!"

Idę.
W łazience zastaję Franka siedzącego na podeście do umywalki.
Nic się oczywiście nie dzieje.
Franko natomiast, widząc mnie, z autentycznym zdziwieniem w głosie pyta:
"O! Wstałaś?"

Ja: Wstałam.
Franko: A dlaczemu?
Ja: Bo mnie wołałeś synku.
Franko: Czemu?
Ja: To ja się pytam czemu mnie wołałeś...?
Franko: Bo tak.
Ja: Świetnie. Czy ja wobec tego mogę wrócić do łóżka?
Franko: Yyy... Tak.

Idę.
Siadam na łóżku (nie zdążyłam się położyć).

Franko: Mamo, mamoo, mamoooooo.....!!!!"

Idę.
Siedzi dalej w tej łazience ale tym razem na małej buźce nie maluje się już zdziwienie a czyste oburzenie:

 "A ŚNIADANIE?!?"

I nie ma to tamto...!