środa, 16 lipca 2014

Przełomowo.

Mało nas znowu ostatnio ale nadszedł czas zmian.
Tymo dwa dni temu skończył 4 latka (rety kiedy to śmignęło?!?), tego samego dnia jego Tata skończył dużo więcej ale nie będziemy mu już przypominać ile ;) 

W prezencie urodzinowym Tymo dostał nowy rower. Duży, z pedałami i hamulcami i w ogóle szał ciał ;)
Tylko nagle się okazało, że ja już nie mam malutkich dzieci w domu. Wychodzę na spacer bez wózka, z dwoma rowerami... 
Ściska w dołku ;) 

Mamy też nianię, bo matczysko postanowiło wyjść w świat i trochę popracować skoro 4 lata "siedziało i opierdzielało" się w domu ;)

Pani Niania też pewnie łatwo nie ma ;) 
Gamonie przechodzą bowiem aktualnie etap walki o swoje, nawet gdyby to miała być walka o skarpetki (czyt. tłuką się bez przerwy).
A! No i biedna musi nosić różowe bluzki do pracy bo Tymo sobie wymyślił, że jego niania:
"...ma być piękna jak mama, ma lubić grać w piłkę i ma nosić różową bluzkę!"

Ale generalnie jest dobrze!
Wreszcie mam poczucie, że robię coś ważnego, mimo, że nie czerpię z tego zbyt imponujących korzyści materialnych. Prawdę mówiąc, prawie żadnych... ;)
Niby trochę przykro, że chłopcy już takie stare konie ale z drugiej strony za nic bym nie oddała przesypianych przez nich nocy czy samodzielnie zjedzonych obiadów.

Life goes on! :)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz