środa, 12 lutego 2014

Znowu chorutki...

Tymo znowu chory.
Tym razem choroba dopadła go od strony ucha więc boli bardzo. Tak bardzo, że ucha nie można dotknąć, nie można się do niego zbliżać ani wydawać żadnych głośniejszych dźwięków w jego pobliżu.
Spoko tylko kto to wytłumaczy Mańkowi...?
Jak to kto?

Mama!

Tymo: Mamo możesz zabronić Maniowi tak głośno mi tu gadać?
Ja: No nie mogę raczej.
Tymo: Dlaczemu?
Ja: No bo przecież nie mogę mu całkiem zabronić się odzywać! Mogę go co najwyżej poprosić, żeby był ciszej ale wątpię, żeby zrozumiał...
Tymo: Dlaczemu?
Ja: Bo on mały jest przecież i nie rozumie jak mu się mówi, że nie wolno...
Tymo: Mamo a możemy go trochę dorosnąć?
Ja: Co zrobić?
Tymo: No żeby nie był taki mały już.
Ja: No tak to się synu nie da. Na to trzeba czasu...
Tymo: Na co?
Ja: No na to, żeby Manio urósł...
Tymo: A dlaczego Manio ma urosnąć?
Ja: Ło matko... Z tobą to dziś nie idzie gadać...
Tymo: Kto idzie? Ktoś do nas przyjdzie?

Zawsze mówiłam, że z chorym facetem się nie dogadasz ;)





2 komentarze:

  1. zdróweczka! a rozmówka całkiem fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zdrowia!
    uwielbiam Tymka, bardzo się cieszę, że piszesz tego bloga <3

    OdpowiedzUsuń