sobota, 28 września 2013

Za co lubimy WEEKEND?

Nie za to, że się można wyspać- bo nie można!
Nie za to, że to dni wolne od pracy- bo tak nie jest, przynajmniej dla mnie! ;)
Nie za to, że można dwa dni imprezować- bo to też nie prawda!

WEEKEND lubimy za to, że jesteśmy razem!
Za to, że nawet jeśli musimy wszyscy wstać o 6 czy 7, możemy się posnuć razem w piżamach... 
...bez pośpiechu wypić kawę, poturlać się po łóżku, zjeść razem śniadanie... 
Po prost być razem!

Dzisiaj podczas tradycyjnego, porannego, łóżkowego turlania mówię do młodszego Gamonia:
Franko postrasz tatę dinozaurem!
Franko: Łaaa, łaaaaa...
Tata (głosem wysokością przypominającym pisk pięciolatki): Aaaaaaaa....

Franko: Ejj... TY BABO!


...wiem, wiem, że to pewnie nieświadome i nie do końca zamierzone było ale jakże trafne prawda? :D

Jest jeszcze jeden powód dzięki któremu ja osobiście tak bardzo lubię weekend... :)

Niesamowite rzeczy można wtedy znaleźć w mojej szafie... :D



A co się kryje w Waszej szafie? 
...sprawdzaliście...? ;)


czwartek, 26 września 2013

Czułości na dzień dobry :)

6 rano.
Odgłosy dochodzące z pokoju chłopców świadczą o tym, że dzień oficjalnie się rozpoczął.
Biję się z myślami: 
"... wstać od razu, czy kupić sobie 5 minut pod ciepłą kołdrą ryzykując, że za chwilę będę musiała sprzątnąć efekty jakiejś fantastycznej zabawy, jak na przykład olej rozlany na podłodze w kuchni, który tak ciepło wspominam...?"

Wstaję.

Chodem snująco- szurającym dostarczam własne zwłoki do dziecięcego pokoju. Staję w drzwiach.

Tymo: Cześć mamo. Wstałaś już?
Ja: Wstałam.
Tymo: To fajnie bo się stęskniłem!
Ja (pomyślałam sobie "Ooooo jak słodko... :)" 
Ale moje zwłoki zdołały zareagować jedynie uśmiechem zanim Gamoń dodał:
... i mój brzuch burczy i Manio ma kupę! 



DZIEŃ DOBRY! :)


niedziela, 22 września 2013

Nie chcę ale muszę...!

Przeziębione towarzystwo...
Gluty do pasa wiszą...
... i taka o sytuacja:

Ja: Tymcik ale ty jak kichasz stary to nie rozsmarowuj sobie tych glutów po całej buzi i rękach... Bo potem te gluty są w całym mieszkaniu a ja chodzę i sprzątam...
Tymo: I nie lubisz?
Ja: Co nie lubię?
Tymo: Sprzątać!
Ja: No nie lubię.
Tymo: Ja też nie lubię ale muszę! 



A tu nieco archiwalny filmik, ale za to jak idealnie opisujący obecną sytuację... :)


(OSTRZEGAM!!! Jest obleśny!!! ...i Tymo mnie zapewne zamorduje za kilka lat, jak zobaczy, że to opublikowałam :P )


Tym pozytywnym akcentem rozpoczynamy niedzielę :)






poniedziałek, 16 września 2013

Rozmowy wieczorową porą.

Tymo: Mamo kiedy idziemy do WANDY?
Ja: Za moment.
Tymo (10 sekund później): Mamo, już idziemy do WANDY?!?
Ja: Tak, chodź już... (w drodze do łazienki zaczynam mu tłumaczyć) Tymcik ale my idziemy do wanny wiesz? Do WA-NNY nie do WA-NDY... Powiedz WA-NNA.
Tymo: WA-NDA.
Ja: Kocie... Wanda to może być taka pani... My idziemy do WA-NNY.
Tymo: Jaka pani?!?
Ja: No w sensie takie imię... Ty masz na imię Tymek, ja mam na imię Magda a ktoś może mieć na imię Wanda... Rozumiesz?
Tymo: Rozumiem.
Ja: To gdzie idziemy?
Tymo: Do PANI WANDY???

:D:D:D 
... i weź tu się człowieku z takim dogadaj... :D

czwartek, 12 września 2013

Zdjęciowo :)

Minął tydzień od powrotu znad morza a ja mam wrażenie, że minęła już cała wieczność... 
Szczególnie, że dzisiejsza pogoda stanowczo wprowadziła już jesienny nastrój...

Dobrze, że zostało tyle zdjęć na pamiątkę!
Można się nacieszyć słonkiem chociaż z fotek...! :)
















A to odpowiedź na pytanie "jak to się stało, że matka chodziła z rozbitym nosem?" :)











Nie wiem po kim on to ma, ale Gamoń nie przepuści żadnej okazji, żeby władować się na scenę... :P






Zamek? 
Nie...!!! Garaż i tunel dla brumów i najlepiej jeszcze lądowisko dla helikopterów... :P




A na sam koniec to, za czym ja osobiście już tęsknię i tęsknić będę najbardziej całą długą jesień i zimę: 

SŁONKO!!! 



poniedziałek, 9 września 2013

WIELKI DZIEŃ

Nawet się nie obejrzał...!

Wbiegł do sali, zajął miejsce przy pierwszej atrakcyjnej zabawce i tyle go widzieli.
A matczysko stoi i nie wie co począć. Bo jej dziecię urosło strasznie, nie wiadomo kiedy... 

Jako pedagog- dumna niesłychanie, że to takie dzielne i dojrzałe wyrosło.
Jako matka- pełna skrajnych emocji...  Trochę smutna, że tak mu łatwo przyszło rozstanie. Szczęśliwa, że sobie tak świetnie radzi. Pełna obaw o to z czym przyjdzie mu się zmierzyć... 
...i stara!
Tak, tak czuje się okrutnie staro z dzieckiem w przedszkolu! 

Ale nie o mnie miało być!

Franko bida snuje się po pokojach w poszukiwaniu obiektu do poprzeszkadzania. Nudą w domu wieje bo nie ma żadnej wieży z klocków do rozwalenia, żadnych wyścigów dla aut, które można by popsuć, nikt nie ogląda bajki, co by można mu było zasłonić... 
No nic się w tym domu nie dzieje!!!

A matka chodzi uśmiechnięta od ucha do ucha... 
Choć tez jej jakoś nieswojo... 
Za cicho!!!

Na szczęście na początku każą małego człowieka oddać do przedszkola tylko na trochę. 
Co by się domownicy za bardzo nie zdążyli stęsknić... :) 
Zatem zaraz po 12 ruszamy z (szczęśliwym, że się wreszcie coś dzieje) Frankiem, odebrać naszego bohatera z przedszkola.

Przywitał się, zmienił buty i wracamy.

Pytam się jak było- fajnie.
Pytam czy bawił się z dziećmi- bawił.
Pytam czy był na placu zabaw- był.
Pytam czy zjadł obiadek- zjadł.

... i to by było na tyle jeśli chodzi o relację z pierwszego dnia w przedszkolu...

Średnio usatysfakcjonowana matka ciągnie Gamonia za jęzor: Tymulek a w co się bawiliście z dziećmi?
Tymo: No w zabawy takie.
Ja: A bujałeś się na huśtawce?
Tymo: Nie.
Ja: A skakałeś na trampolinie?
Tymo: Nie.
Ja: A pani była miła?
Tymo: Tak.
Ja: ...jej no Tymcik powiedz mi coś więcej, jak było bo jestem strasznie ciekawa!
Tymo: No mamo... Był obiadek... były dzieci... ale wiesz... BEZ SZAŁU!

:D :D :D




piątek, 6 września 2013

Trudne słowa :)

No to teraz UWAGA!!!
To będzie taka gazatka!

"To taki owoc, który wygląda jak małe, ciemno fioletowe kuleczki"

Wiecie co to?

Jeśli macie jakieś wątpliwości, są to:

PARÓWKI!!! :)

A oto dowód :)




czwartek, 5 września 2013

3 minutki.

Bawimy się na placu zabaw na terenie ośrodka, w którym się wakacjujemy.
Tymo biegnie do pokoju na siku i wraca.

Ja: Tymcik co robi tata?
Tymo: Jest w domu.
Ja: Hm... Ciekawe kiedy przyjdzie...
Tymo: Tata powiedział, że przyjdzie za tyle wyrazów ile ja mam lat!
Ja (procesing... procesing...): Aaaaa...! Tata powiedział, że przyjdzie za trzy minutki?
Tymo: Tak, zgadłaś mamo!
Ja: To super. Tata za chwilkę przyjdzie.
Tymo: Mamo nie za chwilkę! Będziemy dłuuugo czekać bo ja mam bardzo dużo lat!!!