sobota, 10 sierpnia 2013

Ranne ptaszki, kupa o świcie i histeria o poranku... czyli post z cyklu "Life Of a Mother" :)

- Mamo piciu!
- Mamo siku!!!
- Mamo mój brzuch burczy!!!
- Mamooooo WSTAWAMYYY!!!! 




... i tak każdego dnia o 6.

ALE NIE DZIŚ!

Dziś do Gamoni wstał Pan Tata, pozwalając matczysku poleżeć w łóżku do 9!!!

...i co?
...i wstało matczysko z mega z bólem głowy, niczym na gigantycznym kacu! Choć wczoraj najbardziej wyskokowym spożytym napojem była muszynianka...
Ale łeb boli. Boli bo przecież za długo się spało...!

BEZ SENSU!

A jak jest zazwyczaj?
Zazwyczaj jest tak:
...najpierw jest 30 minut walki o każdą sekundę spędzoną w łóżku poprzez akceptowanie każdej ilości aut jeżdżących po głowie, skoków nad brzuchem, tuneli pod nogami, pierdziawek na brzuchu i takich tam...
Jak skakanie po rodzicach zaczyna się nudzić, najfajniejszą zabawą okazuje się bitwa z bratem... 
Gdy odgłosy z łóżka zaczynają przypominać te z pola walki, jedno z nas, ledwo ciepłych rodziców, wygramala się z łóżka wlokąc do kuchni po to piciu czy cokolwiek innego, o co burczący brzuch Tyma woła...

Chwilę później z ust matki  pada pytanie: "Tymo chcesz parówke?"
Tymo: Nie.
Ja: Napewno?
Tymo: Nie.
Ja: Tymulek byłeś głodny! Chcesz parówkę?
Tymo: Nie.

Parówki lądują na stole.

Tymo: Gdzie moje śniadanko?
Ja: Pytałam. Nie chciałeś.
Tymo: Chcę!

Więc matczysko oddaje sporą część śniadania jednemu Gamoniowi, kolejną sporą drugiemu, sama zostając z kawałkiem bułki...
Po 10 min okazuje się, że jeden Gamoń matczyną parówką podzielił się z psem a drugi skitrał ją za plecami w fotelu do karmienia i jest targowanie, coby im pozwolić na coś słodkiego choć nie od wczoraj wszyscy wiedzą, że słodkie  to tylko po obiadku...

Godzina 8.
My po 2 śniadaniach, 3 awanturach, po 2 zmianach ubrań, 3 pieluchach a cały dzień przed nami....:)

A koło godziny 10, kiedy matczysko zaczyna się powoli budzić i funkcjonować w miarę normalnie, dzieci się już oczywiście nieprzytomne ze zmęczenia... a jak!:)



I tym optymistycznym akcentem pozdrawiam wszystkie MAMY!!! :)


MIŁEGO DNIA! :)




4 komentarze:

  1. Pozdrawiamy od godziny 7.czyli nie jest tak źle! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Lu ostatnio dzień zaczynała o 6.30
    teraz wstaje punkt 7.33! ale 10-11 zajmuje się nią Pan Tata:)
    wiem, że taki stan rzeczy nie będzie trwał wiecznie więc napawam się chwilą
    !

    OdpowiedzUsuń
  3. Nasza Klara wstaje ostatnio między 4, a 6... kto by pomyślał, że pobudką o 6.30 można się cieszyć przez cały dzień, czując się wreszcie wyspanym... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? :) U nas były ze 2 takie miesiące, że Franek nie budził się później niż 5.30... Potem jak zaczął wstawać o 6-7, chodziliśmy przeszczęśliwi :P

      Usuń