środa, 14 sierpnia 2013

Farmazon.

Jedziemy samochodem.
Ja i Tym. 
Obok nas jedzie czerwone ferrari. 

Mówię do Gamonia: Tymo patrz jakie ferrari!
Tymo: WOW!!! Jaka ćićigówa (wyścigówa)!
Ja: Fajna co...?
Tymo: Mamo... Kupisz mi taką?
Ja: Masz już przecież taką małą, czerwoną wyścigówę.
Tymo odpowiada smutno: Nie mam... 
Ja: Dlaczego?
Tymo: Zgubiłem... 
Ja: Jak to?
Tymo: No bo wiesz mamo... Byłem na spacerku, na placu zabaw... i wracałem... i upadła mi! 
Wiesz... UPADŁA MI Z SIŁ! 
I ona się zakopała w piasku... bo wtedy był taki wiatr... i ja nie widziałem jej...
Potem przyszedł taki chłopczyk i znalazł bruma. 
Ale on mi nie oddał! Bo on nie wiedział, że on był mój... bo wiatr mu nie powiedział... wiesz mamo... i koniec!

...i wiesz... musisz kupić mi nową ćićigówę... wiesz mamo?



Wygląda na to, że mój syn już wie jak sobie w życiu radzić... ;)

1 komentarz: