sobota, 28 grudnia 2013

Święta, święta.... i po świętach!

Znowu Święta minęły jak z bicza strzelił...
Nie wiadomo kiedy i jak, ale już po!

W naszej rodzinie Święta to czas radości, miłości, dużej ilości jedzenia, prezentów, jeszcze raz jedzenia i fochów. 

Taaaak... Święta bez focha to nie byłyby by Święta przecież! :D

Także chyba trochę nawet i się cieszę, że już po;)


A z drugiej strony zachodzę w głowę czym ja teraz będę terroryzować te moje dzieci, jako że "szantaż na mikołaja" zdecydowanie stracił moc... :P 

No nic. Najwyżej będę straszyć, że im pozabieram te zabawki...

Tak, tak skrajnie wyrodna jestem. Wiem.


A po Świętach została cała masa zabawek (tych właśnie, co będę straszyć, że je pozabieram), dużo papieru po prezentach, trochę słoików w lodówce, no i 2 nadprogramowe kilogramy...


Ach zapomniałabym! 

Została jeszcze sypiąca igłami, wkurzająca chinka, którą chyba niedługo trzeba będzie eksmitować, jako że Tymo za nic nie może zrozumieć, po co trzymamy w domu drzewo skoro nikt już nic pod nie nie przyniesie, w dodatku skończyły się  na nim już pierniki z m&msami...!

Ale było fajnie!

Za rok znowu pewnie będę z utęsknieniem czekać na makowca, pieczenie pierników i cały ten świąteczny pierdzielnik...!


...a może teraz ktoś chce przepis na znikające pierniczki...? ;)









czwartek, 19 grudnia 2013

Tymo znowu śpiewa :)

Kto powiedział, że żeby śpiewać po angielsku trzeba znać angielski...? 

Kto w ogóle powiedział, że trzeba znać słowa...? ;)


Tymo obala mity i potwierdza, że w cale nie trzeba! :D





środa, 11 grudnia 2013

"Tymo w akcji". Czyli znowu o tym, jak zrobić matce obciach na ulicy... ;)

Odbieram wczoraj Obywatela z przedszkola. 
Idziemy do auta. 
Tymo zauważa mężczyznę palącego papierosa... 
...and here we go again... ;)

Tymo: Mamo a dlaczemu temu panu z buzi leci tak duuużo pary a mi tak malutko?!?

Ja: Bo temu panu z buzi leci też dym z papierosa. Nie tylko para...
Tymo: Eeee... A czy ja też mogę PAROWAĆ takiego papierosa? Ja chce mieć duuużo pary!
Ja: No nie no Tymcio... Palenie papierosów jest baaardzo niezdrowe. Od tego nie można szybko biegać ani grać w piłkę... Tylko ma się taki straszny kaszel.
Tymo: To dlaczemu ten pan paruje tego papierosa?!?
Ja: Nie wiem synku. Musiałbyś tego pana zapytać.
Tymo (niewiele myśląc podbiega i zwraca się do mężczyzny): A pan nie lubi szybko biegać i grać w piłkę?!?
Mężczyzna: Oj nie synku... Ja już jestem za stary na granie w piłkę!
Tymo: A mój tata też jest BARDZO STARY ale baaardzo szybko biega na piłce!!!

:D


Dobrze, że nasz Tata Staruszek nie widział, z kim go syn porównał, bo byłby foch stulecia ;)


poniedziałek, 9 grudnia 2013

Plama.

555 dzisiaj, mokra plama na podłodze.

Ja: Tymo co to?

Tymo: Rozlało się coś.
Ja: Samo się rozlało?
Tymo: No... chyba samo...
Ja: Tak...? A skąd to się wylało?
Tymo: Z mojego kubka.
Ja: A gdzie ten kubek wtedy był...?
Tymo: U mnie w rękach moich.
Ja: Aha...To samo się wylało czy ty wylałeś żabo?
Tymo: No chyba ja...
Ja: No Tymo no... Jak coś wylejesz to trzeba zawołać mamę i powiedzieć, że wylałeś a nie mi ściemniasz, że się samo wylało... ok?
Tymo: No ok... Następnym razem powiem, że Manio wylał.

O! ;)

środa, 27 listopada 2013

Zima...? Zima!




Ja: Tymo patrz, śnieg!
Tymo: Eeee... gdzie???
Ja: No patrz! Na dachu! Zobacz jaki dach jest biały!
Tymo: Ktoś pomalowywał.
Ja: No co ty! ...i drzewa też ktoś pomalował?!?
Tymo: No chyba tak...
Ja: Eee... Komu by się chciało malować drzewa... 
Tymo: Mikołajowi!
Ja: Nie... Tymcik... Mikołaj przynosi prezenty... Zobacz synek, śnieg spada z nieba!
Tymo: To Mikołaj tam siedzi i go zrzuca!!!
Ja: Nieee... Jakby Mikołaj zrzucał śnieg, nie starczyłoby mu czasu na rozdanie prezentów wszystkim dzieciom!
Tymo: Nie wszystkim! Tylko grzecznym!
Ja: Racja.
Tymo: A ja jestem grzeczny?
Ja: Zazwyczaj.
Tymo: A Mikołaj przynosi prezenty ZAZWYCZAJNIE grzecznym dzieciom mamo?
Ja: Przynosi :))))



poniedziałek, 25 listopada 2013

Rozwiawszy matczyne złudzenia... ;)

Siedzą zakatarzone Gamonie na kanapie.

Tymo: Mamoooo śmierdziiii...!!!

Ja: Franek?
Tymo: Nooooo....
Ja: Zrobił to, co myślę, że zrobił?
Tymo: A co myślisz?
Ja: Myślę, że Franek strzelił mamie urodzinowy prezent prosto w pieluchę...!
Tymo: Eeee... To zabierzesz go czy nie?
Ja: Zabiorę, zabiorę...
Tymo: To dobrze. (dodając szybko szeptem) ...ale mamo... Ty tam nie szukaj prezentu... On tam ma kupę! 


"Król sról" ;)


... i nie ma litości! Nawet w urodziny...! ;)


niedziela, 17 listopada 2013

Bo malowanie paznokci jednak nie jest dla chłopców! ;)

Jak się kończy, kiedy 1,5- roczniak pomaga mamie w malowaniu paznokci...?
... kończy się GIERMKIEM! :P

Nie wiadomo czemu Franciszek, dorwawszy się do częściowo otwartej buteleczki lakieru uznał, że ciemno- czerwona substancja wyglądać będzie wyśmienicie na tyle jego głowy... 

Na tych świeżo wypuszczonych 3 piórkach (O ZGROZO!) ;)

Na początku matczysko uznało- zmyjemy zmywaczem! 

Używszy jednak zmywacza w celu zmycia lakieru z małych łapek, uznała, że to jednak za duże ryzyko, że zaraz dziecko będzie czerwone ale już nie od lakieru ale od uczulenia... 

W ruch poszły zatem nożyczki.

Same nożyczki w celu skrócenia kilku włosów w sumie aż tak strasznie nie dziwią... 
...ale w rękach matki...!?!

Małe wprowadzenie:

1. Matka nigdy wcześniej nie obcinała żadnych włosów.
2. W dzieciństwie co prawda obcinała futerko misiom ale efekt zdecydowanie nie był zadowalający.
3. Wycinane dla dzieci w zabawie papierowe samochody zawsze kończą bez kół...
4. Generalnie strach się bać!

Ale matka się wzięła w garść. W garści zainstalowała nożyczki i zrobiła co trzeba było zrobić.
W efekcie Franciszek od tyłu wygląda jak GIERMEK ;)

O, proszę bardzo...
Niezły obciach co? ;)




A no i właśnie!!!
Nie wiem, czy zanotowaliście ale na początku posta padło magiczne "1,5- roczniak" :))))

Otóż akurat dziś...
...w Światowy Dzień Wcześniaka...! 

Francessco kończy 1,5 roku! :)

Z tej okazji życzę wszystkim wcześniakom, żeby urosły takie duże i silne jak nasz Franko :)


niedziela, 10 listopada 2013

Historia łóżkowa :)

Dziś tak po prostu.
Leniwie...
Niedzielnie...

Zdjęciowo:)


Ktoś zamawiał pobudkę...? ;)












A tak się kończy uciekanie w trakcie ubierania... 
... bo wszystkie drogi prowadzą na kanapę ;)





wtorek, 5 listopada 2013

Jak to jest z tym czasem?

Nikogo już chyba nie zaskoczę jak napiszę, że Tymo jest znowu chory, znowu nie poszedł do przedszkola i znowu okrutnie nudzi się w domu...!

Zawsze jak Tymo nudzi się w domu, suszy mi o coś głowę.

Dziś padło na Tatę.
Nie... Nie, żeby Tymo suszył głowę Tacie! Nieee... Tata szczęśliwie "siedzi" sobie w pracy. 
Moja głowa jest natomiast suszona nieustannie o to, kiedy Tata łaskawie z tej pracy powróci... :P

Tymo (godz 12): Mamooo.... Kiedy tata wróci z pracy???

Ja: Oj synek jeszcze długo... Prawie cały dzień przed nami!
Tymo: No ale kiedy?!? Pokaż mi na paluszkach za kiedy!!!
Ja: Tymcik no długo jeszcze... Tyle godzin jeszcze (pokazując mu 6 palców).
Tymo: A jaka to będzie godzina mamo?
Ja: Szósta synku.
Tymo: Ale pokaż na zegarku! Pokaż jakie będą wskazówki!
Ja: Jak obie wskazówki będą pokazywać podłogę synku, wtedy tata już będzie w domku.

Tymo (godz 12.30): Mamoooooo...!!! Patrz, patrz!!! Pokazuje podłogę!!!
Ja: No tak ale to obie wskazówki miały pokazywać podłogę kochanie. Musisz poczekać aż ta mała wskazówka też będzie pokazywać podłogę... Kotku będzie już ciemno na zewnątrz jak obie wskazówki będą pokazywać w dół wiesz...?
Tymo (lekko oburzony): Ale mamo!!! Ja nie będę w nocy wstawać i patrzeć na zegarek! 
No co ty!?! 

Chyba przydałby nam się taki zegar, tylko zamiast "kolacja", trzeba by było wpisać "TATA" ;)






sobota, 2 listopada 2013

Gazatka na dziś :)


" Mamoooo...!!! Manio stoi na FOTERZE taty i naciska mu na KREWETY!!!"


Kto zgadnie co robił Manio? :)


Mała podpowiedź obrazkowa :)


:D

czwartek, 31 października 2013

Negocjacje.

Tymo nam się przeziębił.
Nie jakoś bardzo więc energii i humoru ma mnóstwo ale do przedszkola pójść nie może więc nudzi mu się okropnie...

Ratunkiem dla śmiertelnie znudzonego Tyma stał się ipad... :)


(tak, tak pozwalamy mu czasem grać i pozawalamy mu oglądać bajki i nawet czasami je słodycze! O zgrozo!;)


Niestety gry dla dzieci, są w stanie Pana Tyma zająć na max 15 minut po czym rozpoczynają się negocjacje, coby spróbować zagrać w coś "bardziej dorosłego"...


Tymo: Mamo... mogę pograć w tę grę? 

Ja: Nie.
Tymo: Ale mamo...! No proszę!!!
Ja: Oj nie... Tymcik no!
Tymo: Ale dlaczemu...? Mamo... 
Ja: Tymulek bo ja się boję, że będziesz miał potem złe sny...
Tymo: Nie będę! Obiecuję mamo!
Ja: Tymciu nie pozwolę. Ja zupełnie nie wiem co ci się tak podoba w tej grze!
Tymo: Bo mamo... Bo tam jest taki chłopczyk... i jego goni chotul (potwór) i wiesz... i on chce go ugryźć... albo CHOCIAŻ ZJEŚĆ! 

:)


poniedziałek, 28 października 2013

Mówiłam Wam już, że nie lubię poniedziałków?

O taki właśnie wyśmienity humor towarzyszy nam dziś od rana:


A owe rano, dziś u nas już od dawna bo zaczęło się wtedy, kiedy dla większości była jeszcze noc...

Dzisiejszą pobudkę o godzinie 4 sponsorowała zmiana czasu, przy współpracy wyżynających się dwóch, dolnych, Franciszkowych czwórek...

Zatem krzyki, płacze, wrzaski i marudzenie mamy na poniedziałkowej tapecie...

Dziękuję niebiosom za mini mini i za to, że puszczają bajki o tak chorych porach... ;)




Bo balony dały radę uciszyć wyjca tylko na chwilę.




A jak się kończy wstawanie o tak nieludzkich porach...?
A kończy się tak, że ja- matka, nic jeszcze nie piłam bo jak zrobiłam sobie kawę, to przysnęłam na kanapie i mi wystygła a jak zrobiłam sobie herbatę, to zamiast jak to mam w zwyczaju nasypać sobie do niej przyprawy do grzańca, nasypałam sobie przyprawy do gyrosa... 

Tymek do godziny 8 zdążył zjesć 3 śniadania i rozwalić 3/4 swoich zabawek...

A Manio...
Manio się w tym wszystkim okazał chyba najmądrzejszy... ;)






czwartek, 24 października 2013

Robienia matce obciachu ciąg dalszy...


"MAMO GDZIE TWOJA PODPASKA?!?"


Tymi słowami przywitało mnie dziś w przedszkolu moje dziecko...!

Reakcja otaczających nas osób- bezcenna. 
Moja mina- pewnie zwalająca z nóg...
Mina (dumnego, że zapamiętał nowe słowo) Tyma- mistrzostwo świata!


A o co chodziło Tymkowi?



Kilka dni temu odebrałam go z przedszkola w chustce na szyi. 

Gamoń zapytał "a cio to?" to mu powiedziałam...

...że APASZKA... :)




wtorek, 15 października 2013

Znowu o mamie...

Odbieram Gamonia z przedszkola.
Wydaje mi go Pani Tereska, (pani, która przynosi dzieciom posiłki, sprząta po nich i generalnie pomaga w grupie) która zwraca się do mnie:

Ale ten pani synek jest agent!


Myślę sobie- ajjj znowu coś... ale z uśmiechem pytam co się takiego wydarzyło.


Pani Tereska przytacza mi taką o rozmowę z synem mym:


Tymo: Dlaczemu mama nie może chodzić ze mną do przedszkola???

Pani Tereska: Bo jest za mało miejsca. Jakby każde dziecko chciało wziąć do przedszkola mamę, nie zmieścilibyśmy się!
Tymo: Ale moja mama by się zmieściła! Tata mówi, że MAMA MA MAŁĄ DUPKĘ!

I weź tu człowieku zachowaj spokój... ;)



poniedziałek, 14 października 2013

Rekin

Dziecię moje starsze, zaobserwowawszy matczysko, dziergające wieczorami różne zwierzo-podobne stwory, złożyło zamówienie.
Tymo- jako, że to niepokorna dusza, nie mógł oczywiście poprosić o misia, kotka, słonika czy sówkę (czyli to co matka już mniej więcej wie, jak wydziergać)... 
Zażyczył sobie rekina!

Jako, że specjalnie nie miałam wyjścia, stworzywszy rekinopodobne coś, podreptałam odebrać Gamonia z przedszkola.
Rekin od razu otrzymał imię Tymek i natychmiast został przejęty w celu postraszenia wszystkiego i wszystkich, którzy się napatoczyli... :)

Tymo zwraca się w szatni do koleżanki: Patrz jakiego mam rakina! To jest Tymek... Zobacz jakie on ma straszne zęby! Boisz się go???
Koleżanka: Trochę boję.
Tymo: Nie bój się go... To moja mama go zrobiła... ONA NIE JEST TAKA ZŁA!

:D

A oto sprawca całego zamieszania :)



sobota, 12 października 2013

Tymo- mistrz ciętej riposty :)

Na placu zabaw można spotkać ludzi... i kompletne oszołomy! 
Jak z resztą wszędzie ale, że ja ostatnio głównie na placach zabaw bywam, to mi się to akurat tam w oczy rzuca...

Od czterolatków, którym rodzice pozwalają grozić śmiercią obcej osobie, za zwrócenie uwagi na zjeżdżalni, przez babcie zakładające brzdącom puchowe kurtki przy 18 stopniach na zewnątrz, aż po wszystko wiedzące matki polki, które przy pierwszej nadarzającej się okazji poinformują cię, że do dupy z ciebie rodzic. 

Taką wszystkowiedzącą matkę polkę spotkaliśmy ostatnio będąc z chłopcami na placu zabaw. 
Chwilę po tym, jak owa pani wylała z siebie wiadro pretensji o to, że pozwalam swojemu półtorarocznemu dziecku krzyczeć na placu zabaw, podczas gdy ona rozmawia przez telefon, przyszło nam się bujać na huśtawce obok.

Swoją drogą jak ja mogłam zapomnieć, że dzieci się przyprowadza na plac zabaw, żeby sobie pomilczały...?!? 

Buja zatem, wszystkowiedzące babsko, swoją córkę na huśtawce, emocjonując się niemożliwie:
Szybko chcesz się bujać? No jak szybko chcesz się bujać? Tak szybko jak chłopiec (w domyśle Tymo)...? Choć pobujam cie szybciej!
Tymo, nieco poirytowany wprowadzaniem rywalizacji wtedy, kiedy on widocznie nie ma ochoty z nikim rywalizować, tylko się bujać... rzecze w końcu: 

Szybko to się jeździ o tam na karuzeli. Na huśtawce się buja WY-SO-KO! 

O! 


czwartek, 3 października 2013

Muszę, no MUSZĘ bo mnie inaczej coś strzeli!!!

Odbieram Tyma z przedszkola.
Młode jest tak podniecone, że skacze bez opamiętania, opowiadając mi jakie robił ćwiczenia, co jadł, ile razy robił siku i jak strasznie dużo trawy (koperku) było w zupie...
Robi tak codziennie, a ja codziennie, pokornie odczekuję 5, ustawowych minut szaleństwa zanim go ubiorę i zabiorę do domu.

Normalne to jest. 


Tak mi się przynajmniej do dziś wydawało...

Ale to chyba tylko moje zdanie.

W szatni w tym samym czasie przebywają dwie stare prukwy. Babcie, ciocie, opiekunki...?

Zwisa mi kim one są. Dla mnie to dwie stare idiotki.

Dla wprowadzenia dodam, że przedszkole jest integracyjne zatem można tam czasem spotkać dzieci na różny sposób zaburzone.


Stara Baba nr 1. zwraca się do mnie: ADHD ma tak?

Ja (mocno porażona pytaniem): NIE!
Stara Baba nr 1.: To dlaczego on tak skacze?!?
Ja: To dziecko jest. Dzieci lubią skakać...
Stara Baba nr 1.: Wie pani... Lubią, nie lubią... Będzie tak skakać i  w końcu sobie krzywdę zrobi... Albo nie daj boże innemu dziecku!
Ja: Nie zrobi. Przecież jest pod opieką. Spokojnie...
Stara Baba nr 2. (zwracając się bardziej do SB nr1. niż do mnie): Tak, tak ma pani rację... Żywe to, to takie... Szaleje, wścieka się a potem wszystkie te dzieci się tak napatrzą i się wściekają...
Stara Baba nr 1.: No właśnie, właśnie! I potem się do domu takie to rozwydrzone zabiera... (zwracając się do mnie) Widzi pani...? My to tak z czystej troski o dzieci...
Ja (mocno już sytuacją poirytowana): To przepraszam, czego pani ode mnie oczekuje? Mam go przywiązać?!?
Stara Baba nr 2.: My chcemy pani tylko powiedzieć, że to bardzo nieodpowiedzialne, że ma pani takie ŻYWE dziecko i nic z tym nie robi...

Wyszłam bez słowa. Bo co ja miałam kurcze zrobić...?

Ale gotuje się we mnie!
Tak się we mnie gotuje, że muszę to napisać...!

 APEL

1. Wszystkie dzieci są żywe! I dobrze, że są żywe! Bo jak nie są żywe, to się mówi, że są martwe a wtedy to już jest problem.

2. To dobrze jak dziecko jest ruchliwe, aktywne, ciekawe świata!!! To świadczy o tym, że się rozwija, uczy, poznaje świat! O tym, że jest inteligentne i ma ogromny potencjał! 

Już nie wspominając o tym, ze takie skoki, biegi, tańce to samo zdrowie!
Zatem jeśli macie jakąś babcię, opiekunkę, ciotkę czy inną starą małpę która zabrania dziecku skakać i biegać, dajcie jej kopa w tłusty zad i niech Wam nie ogranicza dziecka!!!

3. Błagam niech mi już nikt więcej nie próbuje zrobić przysługi i poinstruować w kwestii wychowywania MOICH dzieci.



MAM TO W DUPIE!



środa, 2 października 2013

No i kropka.

Tymo: Mamo dlaczego nie można grzebać w nosku?
Ja: Bo to nieładnie.
Tymo: Dlaczemu?
Ja: Bo to niegrzecznie tak wkładać paluszki do noska. 
Tymo: Ale ja lubię!
Ja: Wiem, że lubisz ale to niegrzeczne... Synek nie wolno dłubać w nosku i kropka.
Tymo: Jaka klopka?!?
Ja: Tak się mówi jak już się chce przestać o czymś rozmawiać i jest koniec tematu. Wracaj teraz do stołu skończyć śniadanko!
Tymo: Ale ja... Ale mamo... A może być już KLOPKA?

:)

sobota, 28 września 2013

Za co lubimy WEEKEND?

Nie za to, że się można wyspać- bo nie można!
Nie za to, że to dni wolne od pracy- bo tak nie jest, przynajmniej dla mnie! ;)
Nie za to, że można dwa dni imprezować- bo to też nie prawda!

WEEKEND lubimy za to, że jesteśmy razem!
Za to, że nawet jeśli musimy wszyscy wstać o 6 czy 7, możemy się posnuć razem w piżamach... 
...bez pośpiechu wypić kawę, poturlać się po łóżku, zjeść razem śniadanie... 
Po prost być razem!

Dzisiaj podczas tradycyjnego, porannego, łóżkowego turlania mówię do młodszego Gamonia:
Franko postrasz tatę dinozaurem!
Franko: Łaaa, łaaaaa...
Tata (głosem wysokością przypominającym pisk pięciolatki): Aaaaaaaa....

Franko: Ejj... TY BABO!


...wiem, wiem, że to pewnie nieświadome i nie do końca zamierzone było ale jakże trafne prawda? :D

Jest jeszcze jeden powód dzięki któremu ja osobiście tak bardzo lubię weekend... :)

Niesamowite rzeczy można wtedy znaleźć w mojej szafie... :D



A co się kryje w Waszej szafie? 
...sprawdzaliście...? ;)


czwartek, 26 września 2013

Czułości na dzień dobry :)

6 rano.
Odgłosy dochodzące z pokoju chłopców świadczą o tym, że dzień oficjalnie się rozpoczął.
Biję się z myślami: 
"... wstać od razu, czy kupić sobie 5 minut pod ciepłą kołdrą ryzykując, że za chwilę będę musiała sprzątnąć efekty jakiejś fantastycznej zabawy, jak na przykład olej rozlany na podłodze w kuchni, który tak ciepło wspominam...?"

Wstaję.

Chodem snująco- szurającym dostarczam własne zwłoki do dziecięcego pokoju. Staję w drzwiach.

Tymo: Cześć mamo. Wstałaś już?
Ja: Wstałam.
Tymo: To fajnie bo się stęskniłem!
Ja (pomyślałam sobie "Ooooo jak słodko... :)" 
Ale moje zwłoki zdołały zareagować jedynie uśmiechem zanim Gamoń dodał:
... i mój brzuch burczy i Manio ma kupę! 



DZIEŃ DOBRY! :)


niedziela, 22 września 2013

Nie chcę ale muszę...!

Przeziębione towarzystwo...
Gluty do pasa wiszą...
... i taka o sytuacja:

Ja: Tymcik ale ty jak kichasz stary to nie rozsmarowuj sobie tych glutów po całej buzi i rękach... Bo potem te gluty są w całym mieszkaniu a ja chodzę i sprzątam...
Tymo: I nie lubisz?
Ja: Co nie lubię?
Tymo: Sprzątać!
Ja: No nie lubię.
Tymo: Ja też nie lubię ale muszę! 



A tu nieco archiwalny filmik, ale za to jak idealnie opisujący obecną sytuację... :)


(OSTRZEGAM!!! Jest obleśny!!! ...i Tymo mnie zapewne zamorduje za kilka lat, jak zobaczy, że to opublikowałam :P )


Tym pozytywnym akcentem rozpoczynamy niedzielę :)






poniedziałek, 16 września 2013

Rozmowy wieczorową porą.

Tymo: Mamo kiedy idziemy do WANDY?
Ja: Za moment.
Tymo (10 sekund później): Mamo, już idziemy do WANDY?!?
Ja: Tak, chodź już... (w drodze do łazienki zaczynam mu tłumaczyć) Tymcik ale my idziemy do wanny wiesz? Do WA-NNY nie do WA-NDY... Powiedz WA-NNA.
Tymo: WA-NDA.
Ja: Kocie... Wanda to może być taka pani... My idziemy do WA-NNY.
Tymo: Jaka pani?!?
Ja: No w sensie takie imię... Ty masz na imię Tymek, ja mam na imię Magda a ktoś może mieć na imię Wanda... Rozumiesz?
Tymo: Rozumiem.
Ja: To gdzie idziemy?
Tymo: Do PANI WANDY???

:D:D:D 
... i weź tu się człowieku z takim dogadaj... :D

czwartek, 12 września 2013

Zdjęciowo :)

Minął tydzień od powrotu znad morza a ja mam wrażenie, że minęła już cała wieczność... 
Szczególnie, że dzisiejsza pogoda stanowczo wprowadziła już jesienny nastrój...

Dobrze, że zostało tyle zdjęć na pamiątkę!
Można się nacieszyć słonkiem chociaż z fotek...! :)
















A to odpowiedź na pytanie "jak to się stało, że matka chodziła z rozbitym nosem?" :)











Nie wiem po kim on to ma, ale Gamoń nie przepuści żadnej okazji, żeby władować się na scenę... :P






Zamek? 
Nie...!!! Garaż i tunel dla brumów i najlepiej jeszcze lądowisko dla helikopterów... :P




A na sam koniec to, za czym ja osobiście już tęsknię i tęsknić będę najbardziej całą długą jesień i zimę: 

SŁONKO!!! 



poniedziałek, 9 września 2013

WIELKI DZIEŃ

Nawet się nie obejrzał...!

Wbiegł do sali, zajął miejsce przy pierwszej atrakcyjnej zabawce i tyle go widzieli.
A matczysko stoi i nie wie co począć. Bo jej dziecię urosło strasznie, nie wiadomo kiedy... 

Jako pedagog- dumna niesłychanie, że to takie dzielne i dojrzałe wyrosło.
Jako matka- pełna skrajnych emocji...  Trochę smutna, że tak mu łatwo przyszło rozstanie. Szczęśliwa, że sobie tak świetnie radzi. Pełna obaw o to z czym przyjdzie mu się zmierzyć... 
...i stara!
Tak, tak czuje się okrutnie staro z dzieckiem w przedszkolu! 

Ale nie o mnie miało być!

Franko bida snuje się po pokojach w poszukiwaniu obiektu do poprzeszkadzania. Nudą w domu wieje bo nie ma żadnej wieży z klocków do rozwalenia, żadnych wyścigów dla aut, które można by popsuć, nikt nie ogląda bajki, co by można mu było zasłonić... 
No nic się w tym domu nie dzieje!!!

A matka chodzi uśmiechnięta od ucha do ucha... 
Choć tez jej jakoś nieswojo... 
Za cicho!!!

Na szczęście na początku każą małego człowieka oddać do przedszkola tylko na trochę. 
Co by się domownicy za bardzo nie zdążyli stęsknić... :) 
Zatem zaraz po 12 ruszamy z (szczęśliwym, że się wreszcie coś dzieje) Frankiem, odebrać naszego bohatera z przedszkola.

Przywitał się, zmienił buty i wracamy.

Pytam się jak było- fajnie.
Pytam czy bawił się z dziećmi- bawił.
Pytam czy był na placu zabaw- był.
Pytam czy zjadł obiadek- zjadł.

... i to by było na tyle jeśli chodzi o relację z pierwszego dnia w przedszkolu...

Średnio usatysfakcjonowana matka ciągnie Gamonia za jęzor: Tymulek a w co się bawiliście z dziećmi?
Tymo: No w zabawy takie.
Ja: A bujałeś się na huśtawce?
Tymo: Nie.
Ja: A skakałeś na trampolinie?
Tymo: Nie.
Ja: A pani była miła?
Tymo: Tak.
Ja: ...jej no Tymcik powiedz mi coś więcej, jak było bo jestem strasznie ciekawa!
Tymo: No mamo... Był obiadek... były dzieci... ale wiesz... BEZ SZAŁU!

:D :D :D